LHX Stingbat (Testors/Italeri) 1:48

11 maja 2010

Informacje

Od początku…
Prace nad śmigłowcem stealth rozpoczęły się w USA już w latach osiemdziesiątych. Na efekt trzeba było trochę poczekać bo RAH-66 Comanche to młoda konstrukcja, zresztą projekt ten został zarzucony. Koncepcje były różne. Także firma Testors pochodząca ze Stanów Zjednoczonych miała swoją własną (nieco później formy przejęło Italeri ale to ten sam model). Był nią właśnie LHX Stingbat. Śmigłowiec ten nie istniał aczkolwiek pewne technologie pokazane w modelu są sprawdzone w świecie rzeczywistym…

Model
Po otwarciu pudełka oczom ukazują się dwie ramki główne: w jednej są połówki kadłuba i kilka większych elementów a na drugiej części śmigła i drobnica. Poza tym jest oczywiście oszklenie, instrukcja i kalki. Rzuca się w oczy nowoczesny kształt kadłuba. Model można skleić w dwóch konfiguracjach: ze schowanym podwoziem płozowym lub wypuszczonym. Tak samo ma się sprawa z uzbrojeniem kierowanym. Jest też możliwość zrobienia otwartej kamery na dziobie. Obie części kabiny też są ruchome a działko nie dość że się obraca na boki to jeszcze można je chować w kadłubie. No…jak na rok produkcji tego modelu czyli 1988 to są to całkiem niezłe opcje. Jest jeszcze wózek transportowy na pociski. Kalek nie używałem ale wydają się być niezłej jakości mimo wieku modelu.

Wrażenia znad stołu operacyjnego
Klei się toto całkiem nieźle. Części pasują do siebie bez zastrzeżeń. Tym niemniej, ze względu na wiek modelu pewne niedoróbki się pojawiają. Oczywiście podziały na modelu są wypukłe ale delikatne i gdyby nie moja mania zaczerniania linii to nie przerabiałbym ich na wgłębne. Jest ich też niewiele więc w sumie warto się poświęcić i przerobić. Klejenie zaczyna się , jak zwykle od kokpitu. Jest on …ubogi…i to bardzo.Wanna, dwa fotele, dwa drążki i tablice (na szczęście coś tam na nich jest więc pomalować można). Jest jeszcze tylna ścianka kokpitu…i tyle…Żadnych kalek na panele boczne. Należałoby pozyskać skądś kokpit żywiczny do jakiegoś współczesnego śmigłowca bojowego i przeszczepić bo wygląda to nieszczególnie. Poza tym do kadłuba należy wkleić klapy zamykające luki rakietowe które mają być ruchome.Oprócz tego na tym etapie należy wkleić działko i całą zabudowę komory rakiet (1 element) oraz same rakiety. Jeszcze tylko tunele doprowadzające powietrze do silników oraz montaż obu części owiewki kokpitu i można zamknąć kadłub. Następnie doklejane są elementy kryjące komorę rakietową.
Testors przewidywał że śmigłowiec stealth będzie w układzie bez śmigła ogonowego (system NOTAR) więc do zmontowania test tylko śmigło główne.Ma ono łopaty w kształcie sierpa (wymóg aerodynamiczny, łopata o takim kształcie nie przekracza prędkości dźwięku). Śmigło składa się z pięciu części więc montaż jest łatwy. Można skleić też wózek transportowy na rakiety. Ma on ruchome ramię oraz dyszel (jak się uprzeć). Warto go zmontować bo model nabiera przez niego więcej życia. Pozostaje jeszcze podwozie i kilka pokryw luków i można brać się za…

Malowanie
Ciężko o prostszą sprawę. Są dwie opcje: trójbarwny kamuflaż lub ciemnoszare malowanie (chyba) nocne). Kalki są do obu wersji. Ciekawiej prezentuje się kamuflaż ale polecam zrobienie jakiegoś „what-if”. Swojego Stingbata pomalowałem na ciemnoszaro a sam przód na żółto z tygrysimi pasami. Oczywiście dałem oznaczenia polskie i prezentuje się naprawdę ciekawie.

Wnioski końcowe 🙂
Na pytanie: czy warto? Odpowiadam: tak,warto. Warto dać szansę staruszkowi bo zrewanżuje się interesującym kształtem i małą odmianą na półce 🙂 Warto poświęcić czas na wpasowanie dokładnego kokpitu żywicznego (np od amerykańskiej Cobry) oraz na dodanie kilku szczegółów a model naprawdę będzie cieszył oko. W swoim nie użyłem żywic ani żadnych dodatków aczkolwiek pozwoliłem sobie na kilka przeróbek.
Kończąc tę przydługawą recenzję mam nadzieję że zachęciłem kogoś do zakupu i zmierzenia się z tym ciekawym modelem. Nie jest prosty do zdobycia (tylko zagranica) ale też nie niemożliwy. Swojego dorwałem na ebayu i nie żałuję. Kosztował mnie około 80 zł.